| Strona główna |
"I choćbym przechodził przez ciemną dolinę, |
2010Cel: Islandia Moim najbliższym planem jest okrążenie Islandii - podobno najtrudniejszego do pokonania rowerem kraju Europy. To kuszące wyzwanie, lecz żeby w ogóle tam wyruszyć potrzebuję znacznie większych funduszy niż zwykle i dużo szczęścia... Być może zakończy się na marzeniach, ale próbować trzeba :-) |
2009
Polska 1958 km |
2008Nordkapp (North Cape) 6903 km |
2007Pomorze i Łódź 280+221 km Praca w wakacje nie pozwoliła mi marzyć o dalekiej podróży. Przejechałem kawałek Pomorza, by dopełnić odpoczynku w Świnoujściu i Szczecinie. Z końcem sierpnia odhaczyłem jedno ze swych marzeń: Katowice-Łódź w 1 dzień. |
2007Budapeszt i Bratysława 1053 km |
2006Rzym/Watykan 2317 km |
2005Polska 1574 km Przy tej wyprawie chciałem odwiedzić Znajomych sprzed roku, i - wydłużając trasę - poznać nowych. Trwała 16 dni. Osiągnąłem dystanse, z których do dziś jestem dumny :) Kilka razy podchodzące pod (lub przekraczające) granicę 200 km dziennie. |
2004Polska 855 km Moja 1. samotna wielodniowa wyprawa. Trwała 8 dni. Ogromne osobiste przeżycie. Poznałem wielu wspaniałych ludzi i pokochałem podróże. Największą trudnością było przełamanie strachu oraz brak doświadczenia. |
| Filmy |
| Liczby |
| Porady |
| Slajdowiska |
| Linki |
Schmittko the Cyclist > szmitt.com
This is... my ticket
schmittko, 07.03.2010Kupiłem! Bilet na Islandię. Sztuk: 1. Wylot za równe 4 miesiące. "Welcome aboard Iceland Express. This is your ticket" - bezcenne :)
Wyspa lodu i ognia, Kraina Elfów, moje marzenie od czasu zdobycia Nordkapp - przybliża się :) Przy tej okazji zapraszam na zapoznawczą wycieczkę po Wyspie
Skomentuj
Lepiej późno niż wcale :)
schmittko, 07.03.2010Nie mam pomysłu na jakiś szerszy komentarz... "Film" ma ponad półtora roku, ale jego początek trafia do sieci dopiero dziś :)
W drodze na Północ, cz. 1: Katowice-Helsinki
Skomentuj
W bibliotece, cz. 2
schmittko, 04.03.2010Wybieram się na Islandię. Poszukiwania partnera dotąd bezskuteczne. Zapewne dlatego, że na małą skalę - spytałem tylko trzech osób, z którymi już jeździłem z dużym powodzeniem - Baranka, Grażynę i Krystiana. Taka moja Złota Rowerowa Trójka :) Niestety nikt z nich nie może mi w tym roku towarzyszyć. Ograniczyłem się do tych trzech osób, bo darzę je największym zaufaniem i miałbym z nimi największe poczucie bezpieczeństwa (w szerokim tego słowa znaczeniu). Jest wiele innych osób, które teoretycznie się nadają, ale zwyczajnie nie znamy się na tyle, bym mógł sobie dać za nich i przede wszystkim ZA NAS rękę uciąć. Wiem, że po kilku tygodniach w trudnych warunkach sam mogę być nie do zniesienia, a wybrana Trójka raczej potrafi sobie ze mną poradzić :) Wspomniałem o trzech osobach, ale zrobiłem jeden jedyny wyjątek. I tu wróćmy do biblioteki :)
Miałem przyjemność spotkać się tam z Kasią, z którą nawiązałem kontakt dzięki tej stronce :D a wcześniej - jak się okazało - była na moim slajdowisku w Raciborzu. Napisałem do Niej w dniu, w którym intensywnie myślałem nad opcją duetu i postanowiłem zaryzykować - może byłaby chętna? No i była :) Po tej rozmowie wiemy już, że nie uda nam się pojechać razem na Islandię, ale nie jestem zawiedziony. Czas nie był stracony, a spotkanie nie było bez sensu. Kasia zrezygnowała głównie z powodu kosztów; myślę jednak, że samą chęcią spotkania i omówienia tej podróży pokazała, że ma dużo odwagi :) Cieszę się, że nie podjęła pochopnej decyzji. Jednak będę się czuł bardziej pewny będąc sam, bo siebie znam. Mniej raźniej, mniej śmieszniej... ale odpowiadam tylko za siebie. Mogę się już oswajać z myślą, że Islandię objadę z jedną partnerką - kamerą :)
Skomentuj
W bibliotece, cz. 1
schmittko, 04.03.2010Ostatnio areną mojej aktywności życiowej stała się Biblioteka Śląska. Wprawdzie nigdy nie wypożyczyłem tam książki, ale bywam tam z powodu ciszy i internetu. A potrzebuję tego, bo w domu trudno się skupić na pisaniu pracy magisterskiej... Ale nie o tym chciałem pisać :)
Przedwczoraj moje skupienie zostało zakłócone przez dość liczną grupę ludzi, która z nieznanego mi powodu zgromadziła się przed Audytorium. Wkrótce do moich uszu doszły słowa "Festiwal Slajdów Podróżniczych"... No i masz! Popisane... Zamknąłem lapka i udałem się na salę, gdzie himalaista Tomasz Kobielski dał krótką prezentację. Była o tyle ciekawa, że pokazała nam to, czego się zwykle nie pokazuje, tj. przyjaciół z podróży, zmęczenie, leczenie ran, powrót z wyprawy do hotelu; radość z tego luksusu, jakim jest fotel i dobre jedzenie ...i Martynę Wojciechowską po godzinach (szkoda że tylko na jednym zdjęciu :)
Wspominam o tym, aby Was zaprosić na ósmą już edycję tego festiwalu, którego zasadnicza część odbędzie się w dniach 18-21 marca. Z dużym sentymentem wspominam prelekcję Piotra Strzeżysza z rowerowej wyprawy przez Andy i na pewno przyjdę teraz zobaczyć jego opowieści z Sudanu (śladem Kazimierza Nowaka). Info
| Michał | Dobrze wiedzieć, że coś takiego się odbywa w Katowicach... :) Pojawię się na 100% :) 2010.03.06 18:43 |
| schmittko | A więc do zobaczenia! :) 2010.03.07 00:48 |
Nocny rajd po Katowicach
schmittko, 21.02.2010W czasie sesji i panującego mrozu niejednemu mieszczuchowi doskwiera brak ekstremalnych wrażeń. Okazuje się, że nie trzeba wiele by poczuć ich namiastkę - ot, latarka, termos, czekolada i ciepłe ubranie. A do kompletu - kamera :)
Skomentuj
Początek
schmittko, 07.02.2010Po powrocie z Rzymu zrobiłem własną stronę, by mój dziennik podróży nie skończył obrośnięty kurzem wśród sterty papierów na biurku. Stronka nie miała ambicji do podbijania Internetu. Odwiedzalność napędzali Znajomi i poza nimi nikogo nie intresowało, że zniknęła z Sieci na jakieś 2 lata. Nie czułem zbyt dużej motywacji by ją wskrzeszać, gdy mój rzymski entuzjazm minął. Stworzyłem ją na nowo dopiero po powrocie z Nordkapp...
Od tamtego czasu dostałem wiele sygnałów, które dały mi poczucie, że publikacja tych wspomnień jednak ma sens. Przynajmniej dla kilku Osób były inspiracją - mniejszą lub większą - do realizacji marzenia, czy zmierzenia się z czymś co wydawało się zbyt trudne. To jest fakt, który daje mi ogromną radość i satysfakcję. Moje własne podróżowanie to przecież też efekt tego, że ośmielił mnie czyjś przykład.
Tak więc dziś zależy mi na tym, by ta strona żyła. Nie każdemu się spodoba, nie każdemu będzie się chciało czytać, ale... wiadomo :) To nie Śledzik - przeczyta tylko ten kto chce :) Logiczna konstrukcja tej witryny ograniczała mnie w dokonywaniu aktualizacji, dlatego ją przebudowałem. Mam nadzieję, że teraz będzie tu sens wchodzić częściej niż raz do roku. Podsumowując: pamiętajcie adres :)
| Jacoz | świetny pomysł na wizual hobby tego co robisz ...popieram i dorzucam zdrowaśke za sukcesy na drodze do celu;] pozdr maan 2010.02.13 01:22 |
| Krzychu | witam:) i gratulacje przejechanych tras:) i wspaniałej stronki:) ja zamierzam po raz 2 wyjechać w wyprawę rowerową:) pierwsza miała zaledwie 250km i tylko objemowała bieszczady:) teraz chcę objechać granicę Polski 3600km:) i jak byś mógł to poprosił bym o jakąś radę:) 2010.02.15 18:14 |
| Erna Shorter | Widzę,że Schmittko the cyclist się przyjęło. Jednym słowem, jestem boska. :P:P:P Pozdro 2010.02.16 17:36 |
