Gość
Mail (opcjonalnie i niepublicznie)
ile jest ? (test antyspamowy)

2010
Cel: Islandia
07.07-18.08.2010

Moim najbliższym planem jest okrążenie Islandii - kraju niezwykle pięknego, ale zarazem największego wyzwania dla roweru w Europie. Już samo dotarcie tam nie będzie łatwe... Rok temu plany nie wypaliły, ale próbować trzeba :-) Bilet kupiony na 7 lipca. W dniu wyjazdu rozpocznę relację na żywo.

2009
Polska
1958 km

Plany w tym roku zmieniałem co tydzień :] Ale na tydzień przed wyjazdem trzeba było przy czymś pozostać. "Cudze chwalicie, swego nie znacie" - nie chcąc, by było to o mnie, ruszyłem w rejony Polski, w których nie byłem. Samotnie, z namiotem, ale za to odwiedzałem Przyjaciół.

2008
Nordkapp (North Cape)
6903 km

Wraz z Marcinem Nowakiem, żywiąc się owsem i "maryjkami" w 55 dni przejechaliśmy 9 państw i 16 wysp, okrążyliśmy Bałtyk, przeżyliśmy 23 dni za kołem podbiegunowym, dotarliśmy z Katowic do końca najdalszej drogi świata i szczęśliwie wróciliśmy.

2007
Pomorze i Łódź
280+221 km

Praca w wakacje nie pozwoliła mi marzyć o dalekiej podróży. Przejechałem kawałek Pomorza, by dopełnić odpoczynku w  Świnoujściu i Szczecinie. Z końcem sierpnia odhaczyłem jedno ze swych marzeń: Katowice-Łódź w 1 dzień.

2007
Budapeszt i Bratysława
1053 km

Od paru lat marzyłem o zdobyciu Budapesztu. Spontaniczna, bardzo wesoła i  udana majówka z Grażyną, Krystianem i Danielem. Czysta przyjemność przez 9 dni.

2006
Rzym/Watykan
2317 km

Razem z Piotrkiem Piszczkiem. To miała być wyprawa życia. I w zasadzie była (wtedy), choć prawie nic nie poszło tak jak miało. Trwała 24 ciężkie dni. Skończyła się źle, ale dziś wspominam tylko to, co dobre. Kawał przygody.

2005
Polska
1574 km

Przy tej wyprawie chciałem odwiedzić Znajomych sprzed roku, i - wydłużając trasę - poznać nowych. Trwała 16 dni. Osiągnąłem dystanse, z których do dziś jestem dumny :) Kilka razy podchodzące pod (lub przekraczające) granicę 200 km dziennie.

2004
Polska
855 km

Moja 1. samotna wielodniowa wyprawa. Trwała 8 dni. Ogromne osobiste przeżycie. Poznałem wielu wspaniałych ludzi i    pokochałem podróże. Największą trudnością było przełamanie strachu oraz brak doświadczenia.

Schmittko the Cyclist > piotrmitko.com




Gdzie jestem i co robię



Możesz najechać na ikonki na mapce, by zobaczyć co w danym miejscu pisałem. Poniżej znajdują się wiadomości ułożone od najnowszej:


    Jakby ostatnie słowa :P

    schmittko, 06.07.2010

    Z jednej strony czuję ogromne podekscytowanie mogąc dojechać do miejsc, w których nie byłem, a z drugiej - to co nieznane wzbudza największe obawy. Również teraz nie omija mnie ten naturalny strach przed nieznanym, ale myślę od razu o Nordkapp, który wywoływał na mnie gęsią skórkę, kiedy o nim myślałem, a daliśmy radę - jak widać, żyję, a wspomnienia bezcenne :)

    Odpoczywać lubię w słońcu, natomiast do jazdy na rowerze wolę zimny klimat - dlatego też zadane mi przez kogoś pytanie "czemu po prostu nie zamkniesz się w lodówce" pozostawię bez komentarza :P

    Chciałem napisać krótki wstęp do tego, co zacznie się jutro. Jutro pewnie wyślę tu SMSa, że wylądowałem w Keflaviku. Lot samolotem to - obiektywnie patrząc - niespecjalny wyczyn, prawda? Może się wydawać, że dopiero zaczynam i że wszystko przede mną. Ale będzie zupełnie inaczej. Dla mnie już przejście odprawy do tego samolotu będzie ogromnym sukcesem, i zaraz wyjaśnię dlaczego.

    Któś bardzo mądry (kogo zacytował mi też KTOŚ BARDZO MĄDRY) napisał o listach do przyjaciół: "w nich znajdują się sformułowania, na które sami z siebie nigdy nie wpadlibyśmy".

    Chciałbym przed wyjazdem napisać tu parę konkretnych słów, ale wiem, że nie ułożę ich tak dobrze, jak mi się to udało właśnie w niedawnych listach do Przyjaciół... Więc skompiluję je i zacytuję sam siebie :) Mam nadzieję, że moi Przyjaciele nie będą mi tego mieć za złe.

    "Wprawdzie ta wyprawa już od dawna mnie mocno obciąża psychicznie, ale to nie zmienia faktu, że jej CHCĘ. Myślę, że jak ktoś ma wziąć ślub, to też musi wcześniej przeżyć wiele ciężkich dni i wiele razy to przemyśleć i wiele razy nie wiedzieć i wiele razy się rozmyślać i znów decydować na nowo :)

    (...) Tak samo jest z tą Islandią (...) Mam ją w głowie od prawie 2 lat. Wracając z Nordkapp wiedziałem, że kolejna będzie Islandia. Tyle myślenia, analizowania swoich szans, możliwości... kalkulacje kosztów, czasu, dystansu... aż wreszcie decyzja. Potem odłożenie tego przez koncert Michaela... jego śmierć, i znów powrót do punktu wyjścia. Kolejne plany, analizy... zbieranie kasy i kupowanie sprzętu, często trudne decyzje - co muszę mieć, a czego nie? - czy dam radę wszystko wziąć? Ten stres z kupowaniem biletu, kiedy wiedziałem, że każdego dnia może być drożej albo może już nie być miejsc, a z drugiej strony strony wciąż nie wiedziałem z kim jadę... w końcu pogodzenie się z myślą o samotnej podróży, nieprzespane noce, myślówy, analizowanie czarnych scenariuszy, przekonywanie rodziny że to bezpieczne... kupienie biletu. Wszystkie treningi, wszystkie choroby, które stawiały pytanie czy dałbym sobie z tym radę w trasie... potem jeszcze ten wybuch wulkanu... codziennie oglądanie go na kamerce, śledzenie wszystkich newsów, analiza zagrożenia, znów zastanawianie się nad opcjami, nad wycofaniem się, nad zmianą trasy... to wciąż trwa... teraz myślę jak zdążyć ze wszystkim co w ogóle nie ma związku z podróżą (że wymienię tylko zakonczenie edukacji), a przy tym przygotować rower, kondycję, kupić wszystko co trzeba, spakować się, dotrzeć z tym na lotnisko... odpisanie na maile, smsy, poinformowanie tych co trzeba o wyjeździe, zabezpieczenia, ubezpieczenia, waluta, spisanie wszystkich ważnych informacji...

    To wszystko męczy mi umysł i myślę w kółko, non-stop nad tym co mnie czeka przed wyjazdem. Tych wszystkich chorych myśli pozbędę się tylko w jeden sposób - wsiadając do samolotu :)

    Potem będzie już tylko droga, rower i ja. Sielanka."

    To po to, żebyście wiedzieli co będzie się kryło w tym jednym słowie: "wylądowałem" :) Nie żegnam się, bo zaraz się przerzucę na system SMSowy i nawet nie zauważycie, że mnie nie ma :)

    Już teraz chciałbym podziękować Wszystkim, którzy wspierali mnie na tej drodze, szczególnie mocno w ostatnich dniach. Samemu się nie da. Jadę sam tylko dlatego, że wiem, że mam Was, a więc sam nie jestem :) Wszystko jest w głowie.


    Aga H.Powodzenia! Trzymaj się dzielnie i niech Cię Twój Anioł Stróż ma w opiece!
    2010.07.07 10:23
    unbO rany, życzę Ci powodzenia z całego serca! Rok temu widziałam filmiki z Twojej podróży po naszym kraju i byłam pod niemałym wrażeniem. Mam nadzieję, i że również z tej wyprawy dane będzie nam obejrzeć filmiki.
    Powodzenia, trzymaj się!

    2010.07.08 14:20
    KabiCały turnus II Cie pozdrawia, pamiętamy o modlitwie :)
    2010.07.08 21:59
    EwaPiotrze! Cala Francja sledzi Cie (za moim posrednictwem)i jest z Toba! Juz wiem, ze mozesz!Uwazaj na... nazwa tego wulkanu jest nie do zapamietania!
    2010.07.10 21:28
    szaddusJa wczoraj wróciłem z wycieczki rowerowej po mazurach. Często myslałem o tym jak Ci idzie podróż i jak warunki pogodowe. Widzę, że jak zawsze dajesz rade choć cieżko :) Trzymam kciuki! Pozdrowienia z Rybnika!
    2010.07.18 19:27
    EweW tamtym roku czytałam o wyprawie po Polsce i śledziłam trasę, teraz jestem pod wielkim wrażeniem tegorocznej wyprawy! Pozdrawiam!
    2010.07.19 13:19
    Skomentuj



    Czuję napięcie!

    schmittko, 06.07.2010

    Hitem tegorocznej wyprawy ma być wynalazek Atomka, który będę testował :)

    Prądnica umożliwi mi ładowanie telefonu, akumulatorów do aparatu, empetrójki i kamery. Konstrukcja bazuje na silniku krokowym z kserokopiarki, a do tego dochodzi akumulator żelowy i parę innych elementów. W Sumie wyciągnęło to ze mnie prawie 300 zł, ale jest to mniej, niż kosztowałaby mnie odpowiednia ilość zamiennych baterii i akumulatorów, a poza tym pozwala mi na korzystanie do woli z elektroniki, którą wiozę. Szczególnie cieszę się z tego, że będę się mógł trochę pobawić komórką w ciężkich chwilach :D

    Przejechałem już ponad 120 km generując tym prąd, i wszystko sprawuje się świetnie. Więcej szczegółów na pewno znajdzie się w przyszłym filmie, bo jest to super zabawka (każdy facet chciałby mieć coś takiego ;)

    Jeszcze raz dziękuję Atomkowi, który poświęcił mnóstwo czasu, by wykonać to od początku do końca. Poniżej kilka zdjęć, pokazujących etapy budowy. Na pierwszym jest zaprezentowany prototyp na bazie elektromagnesów otaczających koło. To też by działało, ale dawałoby dużo mniej prądu.


    AgaŻyczę dobrej i przede wszystkim bezpiecznej podróży, powodzenia w pokonywaniu kolejnych kilometrów, zazdroszczę takiej wyprawy w Świat :)
    2010.07.06 21:59
    ATOMPiotr, również życzę Ci udanej wyprawy! Niezawodności Twego zdrowia i sprzętu, dużo sił nie tylko w nogach i pogody ducha.

    A co do mojego pomysłu tej prądnicy to rzeczywiście będzie to solidny sprawdzian... Najbardziej martwią mnie drgania, na które będzie narażone jej mocowanie. Nie budowałem wcześniej czegoś takiego więc trudno mi powiedzieć jak to się zachowa.

    2010.07.07 00:14
    Skomentuj



    Ciężary

    schmittko, 06.07.2010

    Zanim w ogóle człowiek zaczne się pakować, ma już niezły ciężar na dzień dobry.
    Pomijam rower.
    Bagażnik, błotniki, światła, bidon itp. (ok. 1,4 kg) + sakwy (2 kg) + namiot (2,7 kg) + śpiwór (1,1 kg) + karimata (0,2 kg) + buty (0,9 kg) + kask (0,35 kg)

    =prawie 9 kg

    Dalej: minimalny zestaw narzędzi i części (ok. 0,8 kg), apteczka (ok. 0,5 kg), ubrania (ok. 3 kg), trampki (ok. 0,6 kg), palnik (ok. 0,2 kg), mały garnek i nóż (ok. 0,4 kg)

    =następne obowiązkowe 5,5 kg

    Do tego sporo lekkich rzeczy takich jak mapy, notes czy telefon, z których zrezygnować się nie da, a w sumie się trochę wagi nazbiera... Mogę nie wziąć jakiegoś pojedycznego lekarstwa, jedną parę skarpetek mniej, jedną mapę zamiast dwóch itd., ale taka oszczędność może sie obrócić przeciwko mnie, a zyskam tylko kilkadziesiąt gram. W porównaniu z poprzednimi wyprawami mogę zrezygnować już tylko z folii do przykrycia namiotu (bo obecny powinien być nieprzemakalny), kremu do opalania :P i dezodorantu, bo jadę sam, a do tego mam zamiar się często myć :D

    Dołożę jeszcze aparat i kamerę (w sumie 0,85 kg), oraz... prądnicę (1,2 kg) i akumulator (0,55 kg). Te ostatnie dla zasilania kamery :)
    Na Islandii kupię butlę gazową i będę też zawsze woził przynajmniej litr wody i 5 kg jedzenia.

    =następne 12 kg

    W sumie będzie już minimum 30 kg bagażu i rower o wadze 15 kg. To już o 3 za dużo, niż można wziąć do samolotu IcelandExpress bez dodatkowych dopłat. Ale może się zmieszczę, bo nie będe leciał z wodą i zapasem jedzenia. Do tego ja - 65 kg. Czyli pod górkę będę ciągnąć co najmniej 110 kg :]
    Nogi mnie bolą na samą myśl :P

    W tym miejscu muszę koniecznie polecić stronkę Toosha, który udzielił mi bardzo cennej rady. Jego blog pełen jest wskazówek, które warto przeczytać przed rowerowa podróżą. Polecam!


    Skomentuj



    Atomek :)

    schmittko, 29.06.2010

    Chciałbym Wam przedstawić mojego kolegę z Bielska-Białej, Tomka. Jest to człowiek nietuzinkowy - potrafi przejechać na rowerze 60 km bez pedałowania ;) Wkłada wiele serca i pracy w swoją pasję, jaką jest wszelkie majsterkowanie, szczególnie z elektrycznością. Kiedy zastanawiałem sie jak będę używał kamery na Islandii, gdzie mogę nie mieć dostępu do prądu przez około tydzień, przyszedł mi z pomocą. Już za parę dni pokażę Wam co dla mnie skonstruował - jest to coś naprawdę wyjątkowego! :D

    Tymczasem zobaczcie jeden z kilku rowerów, jakie Tomek zbudował głównie z surowców wtórnych pozyskanych w punktach skupu metali:
    ElektRower Atomka

    Marzeniem Tomka jest m.in. zbudowanie elektrycznego malucha. Byłaby to kolejna mobilna reklama ekologicznego stylu życia, energii odnawialnej, ale też realizacją pozytywnej pasji, co chyba jest najważniejsze (ja w to wierzę :) Mam nadzieję, że ten samochód powstanie, a do tego potrzeba pieniędzy, trochę części i elementów mechanicznych :) Jeśli znacie kogoś kto ma jedno i/lub drugie, skontaktujcie się z Elektro Tomkiem :)


    Skomentuj



    Superobliczenia

    schmittko, 19.06.2010

    Zapewne jestem jedną z osób najbardziej zainteresowanych tym, czego można się teraz spodziewać po islandzkich wulkanach. Coraz bardziej przekonuję się, że do tego należy podejść na islandzki sposób... Ludzie wciąż mieszkają tam gdzie mieszkali, owce się pasą tam gdzie się pasły, wszyscy robią to co robili. Wprawdzie Katla ma tyle mocy, że może spowodowć tsunami i wpłynąć na globalny klimat, ale to nie znaczy, że wysadzi całą Islandię i zabije kogokolwiek.

    Niektórzy już tak dobrze przenalizowali skutki możliwego wybuchu, że życzliwie radzą, aby zaopatrzyć się nie tylko w filtry do wody i maski gazowe, ale też w broń i amunicję. Ja z kolei obawiam się raczej tego, do czego zdolne są media. W sezonie ogórkowym sprzeda się wszystko co wyssane z palca, tylko że to może niektórym niepotrzebnie podnosić ciśnienie. No więc bardziej mnie martwi ryzyko tego, że podczas gdy będę sobie sielankowo pedałował i cieszył oczy widokami, moja rodzina obejrzy jakąś paniczną relację spod wulkanu, który "lada moment wybuchnie"...

    A jakie jest prawdopodobieństwo, że wulkan Katla wybuchnie w czasie, gdy będę za blisko niego? Sam wulkan mi nie zagraża, bo nie będę przecinał krateru, ale znajdujący się nad nim lodowiec tak, gdyż zacznie się topić wskutek erupcji. Przenalizowałem ukształtowanie terenu wokół wulkanów, a później znalazłem też mapkę, która pokrywa się z moimi wnioskami. Oto ścieżki, jakimi może spływać woda w wyniki erupcji np. Katli, Grimsvötn, czy Eyjafjallajökull:

    Odcinek drogi, któremu może zagrażać Katla i Eyjafjallajökull liczy ok. 150 km. Jest to zatem do przejechania w 10 godzin. Mówię o zagrożeniu, ale chcę powiedzieć, że jest to "jedynie" zagrożenie odcięciem od świata :] Natomiast bezpośrednie zagrożenie życia w pewnym sensie też jest, takie samo jak ryzyko udławienia się przy śniadaniu albo uderzenia doniczką spadającą z balkonu :] Zakładając, że nie będę zrywał ścięgien i palił gumy - liczmy, że będę tam przez 15 godzin. Katla wybucha raz na 80 lat. Z prostego rachunku wynika, że ogólnie ryzykuję jak 1:50000 :)

    Oczywiście wulkanów jest więcej, a Katla wybuchła ostatnio w 1918 roku, więc już jest spóźniona. 20 marca wybuchł Eyjafjallajökull, który powinien ją obudzić gdzieś tak w ciągu 18 miesięcy po sobie. Gdyby więc przyjąć, że Katla wybuchnie w ciągu nadchodzących 15 miesięcy, to moje 15 godzin stanowią 1:720 tego czasu.

    Wniosek z tej zabawy: paniki nie ma, ale niepotrzebnych postojów tam nie będę robił :D

    Mam nadzieję, że przejadę ten rejon w ciągu jednego dnia, a potem i ja i moi bliscy będziemy już spokojni o siebie nawzajem :)


    ArturWidze, że chyba już wszystko uwzględniłeś :D
    2010.06.28 19:24
    Skomentuj



    Mam 30 tysięcy! :)

    schmittko, 06.06.2010

    Niestety nie chodzi o budżet :] Dziś mój łączny przebieg dobił do 30 tysięcy km. Przejechanie tego dystansu zajęło mi 7 lat.

    To oczywiście jak 3/4 równika. Można to też porównać do 10-krotnej szerokości Atlantyku, bo to nawet brzmi lepiej :D Ponad połowę tego dystansu przejechałem w czasie wypraw, a więc z bagażem - w ciągu 131 dni. W tym czasie 80 razy spałem w namiocie i 6 razy pod gołym niebem :) Przejechałem przez 14 państw, a do wszystkich z nich dotarłem jadąc prosto z domu i bez posługiwania się innymi środkami transportu (pomijając konieczne przeprawy morskie).

    Piszę o tym, żeby... (się pochwalić - tak, to raz:) ale po drugie dlatego, że dziwię się, że niektórzy wciąż się dziwią, że wybieram się na Islandię. Nie widzę w tym nic dziwnego :) Nie będzie to ani moja pierwsza podróż, ani pierwsza samotna, ani pierwsza tak długa, ani pierwsza w klimacie subpolarnym. Nie urwałem się z choinki, bo siódma już wyprawa to przecież naturalna kontynuacja, a sam pomysł na Islandię ma już 2 lata i podchodzę do tego poważnie.

    Sporo jeździłem w ostatnich dniach, by dobić do tej 30-tki. Teraz pora kończyć pracę magisterską (który raz to mówię...;)
    Wszystkim, którzy towarzyszyli mi w tych podróżach i tym, którzy pomogli mi w jakikolwiek sposób - ogromnie dziękuję!


    PozaskiI tak Trzymaj stary!!!
    2010.06.07 10:27
    ra jakie dzienne dystanse robisz żeby się przygotować do podróży? Jeżeli to oczywiście tajemnicą nie jest;)
    2010.06.07 11:44
    schmittkoprawie zawsze robię 41 km - mam taką jedną ulubioną trasę :)
    2010.06.07 12:05
    rbardzo jestem ciekaw jak wygląda twój trening:) może nakręcisz kiedyś jakiś film i nam go pokażesz:) taka luźna sugestia do rozpatrzenia:) pozdrawiam.
    2010.06.07 21:29
    KabiMógłbyś chociaż tak z grubsza opisać trase? Bo ja mam taką tylko na 20/30 km, a chciałbym poznać jakieś nowe ciekawe trasy :) I swoją droga gratuluję wyniku :) Ja jeszcze wole się nie przyznawać ile nabiłem bo to aż śmiesznie brzmi przy Twoich sumach ;P

    PS. Linka kosztowała 3 zł ^^

    2010.06.07 21:41
    schmittko@r: mój trening nie wygląda :) Nie nazywam tego treningiem - normalnie jeżdżę :)
    @Kabi: z grubsza chodzi o to: [kliknij] - nie mogę dokładnie narysować, bo nie widać leśnych ścieżek, a nawet niektórych ulic nie jestem pewien. Możemy się razem wybrać :) Zasadniczo chodzi o to, żeby przejechać ul. Beskidzką, bo tam jest mały ruch, dobry asfalt i dłuuuga prosta, więc średnia rośnie :D

    2010.06.08 12:42
    maraszazdroszcze, podziwiam i dopinguje :] czekam na relacje z islandii :) pozdrawiam
    2010.06.08 18:10
    MichałNo, Beskidzka to fajny nabijacz średniej, tym bardziej po ostatnim remoncie :)
    Trasa bardzo podobna do mojej, przejeżdżasz nawet bardzo blisko mojego domu :D
    Trenuj, trenuj intensywnie :P

    2010.06.09 20:44
    KabiA bardzo chętnie się wybiorę :) Tylko podaj mi kiedy masz jakieś wolne terminy (bo teraz prace piszesz to odpada :P )
    2010.06.10 21:18
    schmittkodziękuję Wam :)
    Michał, jak mnie kiedyś zobaczysz, to goń :)
    Kabi - już za parę dni, za dni parę... :D

    2010.06.19 00:20
    Skomentuj


    Starsze posty
    O mnie Wybrałem się kiedyś w podróż rowerem... Strasznie mi się spodobało, i tak zostało. Przekonałem się, że marzenia są w zasięgu ręki - trzeba tylko uwierzyć. Myślę, że jeśli mam coś do przekazania, to właśnie to.

    Najnowsze komentarze



    Możesz dla mnie kliknąć :) TopLista - Wyprawy Rowerowe
    Toplista rowerowych stron WWW - bikeworld.pl

    

    jeśli nie jest zaznaczone inaczej - tekst, zdjęcia, HTML © by Piotr Mitko